Historia Koła Łowieckiego

Koło Łowieckie "Hubert" w Ryczowie zostało założone w 1948 roku, jako obwód łowiecki oznaczony numerem 6. Głównym inicjatorem powołania koła był ówczesny proboszcz parafii Ryczów - ksiądz Władysław Kania. Choć na dzień dzisiejszy brak jest jakichkolwiek dowodów, co zainspirowało tę jego inicjatywę, tym nie mniej przypuszczać należy, że wiązało się to najprawdopodobniej z tradycją rodzinną księdza, gdyż w tym okresie już jego dwaj bracia: Stanisław i Józef Kania byli myśliwymi. Założycielowi w tym przedsięwzięciu aktywnie pomagali: kol. Władysław Lamot - mieszkaniec Ryczowa, kol. Jan Nowak - mieszkaniec Półwsi, kol. Jan Kłaput - mieszkaniec Ryczowa, kol. Franciszek Rybarz - mieszkaniec Ryczowa oraz osoby, których imion nie zdołano ustalić: kol. Lelek i kol. Klimeczko - mieszkańcy Woźnik oraz kol. Skrzyński - mieszkaniec Wyźrału.

Pierwszym prezesem koła łowieckiego został ks. Władysław Kania. Spotkanie założycielskie odbyło się w budynku dawnej plebani w Ryczowie. Tam też przez kilka kolejnych lat, aż do początku lat 50-tych, odbywały się posiedzenia i zebrania członków koła. W następnych latach spotkania myśliwych odbywały się w leśniczówce w Tłuczani. Taki stan miał miejsce do czasu, gdy do użytku oddany został nowo wybudowany budynek weterynarii w Ryczowie, który od tego momentu stał się kolejnym miejscem spotkań. Jak można zauważyć myśliwi nie posiadali stałego, swojego lokum, dlatego kolejne lata wiązały się z budową własnego domku myśliwskiego. Zanim został on wzniesiony, a miało to miejsce w 1996roku w Półwsi, przez okres ok. 5 - 7 lat posiedzenia i zebrania organizowane były w budynku mieszkalnym członka tego koła - kolegi Józefa Fryca. On też udostępnił teren, na którym aż po dziś dzień, jest usytuowany domek myśliwski. Pomimo wielu trudności, na przestrzeni tych kilkudziesięciu lat, organizowane były spotkania i biesiady hubertowskie, które zawsze rozpoczynały się mszą świętą w kościele parafialnym w Ryczowie. Był to czas spotkań rodzinnych, na których uzewnętrzniana była tradycja i kultura myśliwska, urozmaicona wspomnieniami i zabawą taneczną.

Koło Łowieckie "Hubert" w Ryczowie w początkowej fazie istnienia posiadało obwód, którego powierzchnia odbiegała od tej obecnej, która na dzień dzisiejszy wynosi 4960 ha. Od momentu powstania koła jego powierzchnia stopniowo przez kolejne lata była zmniejszana i przekazywana na rzecz nowo powstających kół. Wielkość obwodu uzależniona była od ilości członków w danym kole, na których przypadała określona w przepisach prawa liczba hektarów. Dla przykładu w 1966 roku powierzchnia obwodu wynosiła około 5500 hektarów.

Analizując historię Koła Łowieckiego "Hubert" w Ryczowie, należy wspomnieć osoby, które kolejno w poszczególnych latach piastowały funkcję prezesa tej organizacji. Chronologia ta przedstawia się w następujący sposób: pierwszym prezesem był jak już wcześniej wspomniano - ks. Władysław Kania. Po nim funkcję tę objął kol. Józef Lamot, kol. Janusz Gocyła, kolejny raz - kol. Józef Lamot, następnie kol. Tadeusz Rubiś, kol. Henryk Górecki, kol. Władysław Piętak i ponownie Tadeusz Rubiś, a po nim Henryk Górecki. W 2010 roku obowiązki prezesa przejął dotychczasowy sekretarz - kol. Zbigniew Stalmach.

Z kolei funkcję łowczego w kole jako pierwszy objął leśniczy Leśnictwa Tłuczań - Bolesław Teofil Faix. Po nim zaszczyt ten przypadł kol. Józefowi Garusowi - mieszkańcowi Zygodowic, a następnie kolejno: kol. Tadeuszowi Galantowi - miszkańcowi Krakowa, kol. Józefowi Frycowi - mieszkańcowi Półwsi, kol. Józefowi Bałysowi - mieszkańcowi Bachowic i kol. Krzysztofowi Piotrowskiemu - mieszkańcowi Wyźrału, który łowczym w tym kole jest po dziś dzień.

Dla zapewnienia prawidłowego gospodarowania, na przestrzeni lat, koło łowieckie "Hubert" posiadało strażników łowieckich, którzy w szczególny sposób dbali o stan populacji zwierzyny w obwodzie. W okresie lat 60-tych funkcję tę jednocześnie pełniły dwie osoby, w tym jedna jako tzw. strażnik honorowy. Pierwszym strażnikiem łowieckim w kole był Józef Szwed - mieszkaniec Ryczowa. Ponadto z funkcją strażnika należy kojarzyć takie osoby jak: Jan Stańko, Józef Stanek, Franciszek Rybarz, Stanisław Stańko, Jan Kajdas, Zbigniew Stelmach, Józef Fryc, Jan Furczoń, Władysław Wiktor, Mieczysław Furlaga, Zbigniew Gniadek. Obecnie funkcję strażnika pełnią dwie osoby tj. kol. Stanisław Kawa i kol. Mieczysław Gębczyk.

Z kolei odnosząc się do stanu liczebnego członków koła, należy stwierdzić, iż na przestrzeni tych 60-ciu lat liczba ta ulegała zmianie. W początkowym okresie istnienia koła liczba ta stopniowo wzrastała, co wiązało się z rozwojem nowo powstałego koła. W latach 60-tych, 70-tych, 80-tych, oscylowała w granicach 18 członków. Natomiast w latach 90-tych nastąpił wzrost i w 1996 roku koło liczyło już 26 członków. Przez kolejne lata, liczba uległa jeszcze niewielkiemu wzrostowi i w 2007 roku koło liczyło 30 członków. Osobą z najdłuższym stażem w tym kole, jest kolega senior - Tadeusz Rubiś. To dzięki takim właśnie osobom, możemy dzisiaj czerpać wiedzę na temat dobrego zwyczaju i tradycji koła.

Wszyscy członkowie koła na przestrzeni 60-ciu lat swoim wkładem pracy przyczyniali się do kształtowania tego łowiska i populacji zwierzyny, która występowała i występuje w tym obwodzie. Trzeba pamiętać, że bezpośrednio w latach powojennych, w niewielkim stopniu występował bażant, w minimalnym - sarna i stosunkowo dobrym jak na tamten okres - zając i kuropatwa. Z każdym kolejnym rokiem w łowisku populacja tych zwierząt sukcesywnie się zwiększała. W latach 50-tych często można było spotkać słonkę, pozyskiwane były pojedyncze egzemplarze jarząbka, występował również cietrzew. W latach 70-tych odłów zająca zwykle planowano w sezonie na ok. 100 sztuk. Zdarzały się lata, że w ciągu jednego odłowu pozyskiwano ok. 70-ciu sztuk. Ta dobra passa populacji zająca trwała praktycznie do końca lat 80-tych. Od tego momentu stan zająca systematycznie zaczął spadać. Tym nie mniej jeszcze na polowaniu 28 listopada 1993 roku, na terenie lasu "Burzynek" pozyskano 20 sztuk zająca, natomiast na terenie Chrząstowic, w dniu 19 grudnia tego samego roku zdołano jeszcze pozyskać 23 sztuki zająca. W okresie kiedy następował regres ilościowy zająca, odnotowano w łowisku wzrost populacji sarny i niestety populacji szkodnika, zwłaszcza kuny i lisa. Na stosunkowo dobrym poziomie kształtowała się też populacja kuropatwy. Przykładowo w dniu 19 września 1993 roku pozyskano 42 kuropatwy, 18 września 1994 roku - 58 sztuk kuropatw. Łącznie w sezonie 1994/95 zdołano pozyskać 139 sztuk kuropatw. Również pozysk bażanta był na stosunkowo dobrym poziomie. Dla przykładu, na jednym z polowań, w dniu 11 listopada 1993 roku upolowano 27 sztuk.

Jak więc wynika z przytoczonych danych, podstawą gospodarowania koła na przestrzeni tych 60-ciu lat były takie gatunki zwierząt jak: sarna, zając, bażant, kuropatwa i kaczka. Jako ciekawostkę a zarazem fakt należy wspomnieć, że na terenie naszego obwodu, w dniu 15 lipca 1993 roku, w lesie "Bachowiec", na podstawie wydanego zezwolenia nr 24, kol. Mieczysław Gębczyk pozyskał pierwszego  w historii koła - dzika.

Dzięki znacznemu wkładowi pracy myśliwych, aktualnie łowisko może cieszyć się stosunkowo dobrym poziomem populacji bażanta, sarny i kaczki. Właściwie na utrzymanie tych ilości szedł cały wysiłek hodowlany członków koła. Dlatego koniecznością jest dalsze, racjonalne gospodarowanie zarówno zasobami zwierzyny jak i funduszami koła. Nie można zatem pomijać jakichkolwiek inicjatyw, które choćby w najmniejszym procencie przyczyniały się do wzrostu, bądź odbudowy populacji gatunku i działały na rzecz dobrego imienia PZŁ i naszego koła.

Piotr Bobik

Wykonanie strony: Ernest Bobik Ernest Bobik
Prowadzący stronę: Piotr Bobik